Ratafia – kwintesencja lata

/ 2 komentarze

Truskawki już się kończą, a ja przypomniałam sobie o najwspanialszej nalewce-ratafii. Ostatni dzwonek, żeby zacząć ją robić. Jest to nalewka, której smak i zapach to smak i zapach wszystkich owoców letniego sezonu. To słońce, wiatr, letnie burze, rosa o poranku. Wspomnienie lata.

A więc do dzieła. Przygotujcie duży słój albo gąsior na wino o w miarę szerokiej szyjce. Młode gospodynie pewnie takich nie mają, ale od czego są mamy, ciocie, babcie? Poszperajcie u nich na strychach albo w spiżarniach. Na pewno znajdziecie. Jak nie, to takie duże słoje widziałam w Liroy Merlin. Trzeba zainwestować parę pięć groszy, ale nie będziecie żałować.

Zaczynamy naszą nalewkę od truskawek.20160704_144130_Richtone(HDR)

Przygotujcie pół kilograma truskawek,umytych, bez szypułek, pokrojonych na ćwiartki

ćwierć litra dobrego spirytusu (nic mi tu nie kombinować)

12 dekagramów cukru

Do słoja wsypcie truskawki, wsypcie cukier i wlejcie spirytus.20160704_152757_Richtone(HDR) Potrząśnijcie słojem, żeby wszystko się wymieszało. Wymieszało a nie rozklapciało. Delikatnie. Szczelnie zamknijcie zakrętką, a jeśli nie macie, albo słój duży tak jak u mnie to torebką foliową mocno przewiązaną sznureczkiem, wstążką albo kolorową rafią. Ustawcie na parapecie w słonecznym miejscu.

Teraz czekamy na następne owoce. Już pokazują się maliny, czarna porzeczka. Poczekajcie, aż będą super dojrzałe.Wtedy są najbardziej aromatyczne, a o ten aromat nam chodzi.

I postępujemy z każdym nowo dojrzewającym owocem tak jak z truskawkami. Dosypujemy owoc do słoja, wsypujemy cukier i wlewamy spirytus. I tak w koło Wojtek do ostatnich letnich owoców.

Wszystkie drobne owoce : maliny, porzeczki, poziomki, wiśnie( bez pestek ) dajemy całe. Morele, brzoskwinie, śliwki, jabłka, gruszki pokrojone na kawałki.Wszystkie ze skórką.

Niech tak stoją w cieple aż do jesieni. Wtedy zlejcie nalewkę do butelek. Schowajcie na kilka tygodni, żeby dobrze połączyły się wszystkie smaki. Do pozostałych owoców możecie jeszcze raz wlać alkohol, tym razem wódkę, tyle, żeby je zakryła i po paru tygodniach zlejcie drugi nalew. Otrzymacie pół wytrawną nalewkę, którą można delektować się nawet przy kolacji.

Ratafia to wyborna nalewka. Trochę pracochłonna, bo trzeba na nią czekać parę miesięcy, ale jej smak, zapach, kolor wszystko Wam wynagrodzą. Chodzi mi o zachwyty gości oczywiście. Bo one dla każdej gospodyni są bardzo ważne.

Wasza nie stroniąca od kieliszeczka dobrej naleweczki

Jola

Follow Jola:

Kobieta, żona, mama, babcia, przyjaciółka, pani psu, emerytka, szalona sześćdziesiątka i od niedawna blogerka. Zapraszam po rady, porady, pomysły i myśli. Jola

Latest posts from

2 Responses

  1. Bożena
    | Odpowiedz

    Tradycyjnie powinno się ratafię spróbować w pierwszą niedzielę adwentu. U mnie też już stoi. Pozdrawiam serdecznie, też sześćdziesięciolatka z hakiem:)

    • Jola
      | Odpowiedz

      Witam!O tym nie wiedziałam. Spróbuję poczekać do adwentu, ale ciężko będzie. Nie wiem co na to moja rodzinka. Muszę coś wymyślić. Jak nie uwierzą zwalę na Panią. Ok? Pozdrawiam Ps. Wkrótce przepisy na inne nalewki. Zapraszam do odwiedzania strony Jola

Zostaw komentarz