Cytrynówka

/ 2 komentarze

20151216_120421

Mamuś, zrobisz cytrynówkę? Może, nie wiem, chyba nie. Jak nie – to my nie przyjeżdżamy na święta. Masz babo placek. To ja tak się staram, ciasto na piernik dojrzewa, pierniczki upieczone (a nie, pierniczki są dla wnuków, a one choćby i na piechotę do babci i dziadka), pasztet gotowy, mięso na szynki, polędwice, balerony pekluje się w solance. A one mi tu takie szantaże? No po prostu żmije na własnej piersi wychowałam! Mąż oczywiście stanął po ich stronie. No wiesz, święta bez cytrynówki? Niemożliwe! Toż to najlepszy trunek, jak pijesz to jakby Pan Jezus przez gardło przechodził. I co ja biedna, nieszczęśliwa mam zrobić? Chyba muszę się ugiąć pod presją większości. Fakt, wódeczka pyszna i do wszystkiego pasuje. Nawet do śledzia. Nie mam wyjścia, muszę się brać do roboty, a i Was do tego namawiam (o matko, jeszcze ktoś mi zarzuci rozpijanie społeczeństwa).

Przygotujcie: 5 cytryn, pół litra dobrego spirytusu, 3-3,5 szklanki wody (3 jeśli cytryny są bardzo soczyste), 1 szklankę cukru, kilka goździków, duży słój z zakrętką.

Wyciśnijcie sok z cytryn, dwie cieniutko obierzcie, żeby nie było tego białego (robię to obieraczką do warzyw). Wodę i cukier zagrzejcie do momentu rozpuszczenia takowego i dobrze wystudźcie. Do słoja wlejcie sok, wodę z cukrem, dodajcie skórki i goździki, a na końcu spirytus (pamiętaj chemiku młody lej kwas – w sensie alkohol – do wody). Wszystko zamieszajcie łychą, zamknijcie słój i niech tak sobie stoi przez 48 godzin. Po tym czasie zlejcie i przecedźcie przez gęste sitko, żeby farfocle nie pływały. Tak do końca się nie da, taki urok tej wódeczki. Powinna postać kilka dni, żeby się przegryzła.

Jest to naprawdę pyszna nalewka, którą robi się na bieżąco. Podobno jak stoi zbyt długo, to traci na smaku. Podobno. U nas długo nie stoi, bo amatorów nigdy nie brakuje. Szczególnie efektownie prezentuje się w starej, kryształowej karafce (w nowej równie pięknie). Sączenie takiej naleweczki przy choince w rodzinnym gronie bezcenne. A że wódeczka słodkawa to „aligancko i głowa dłużej boli”. Pijcie na zdrowie.

Jola

20151216_120323

20151216_120251

Follow Jola:

Kobieta, żona, mama, babcia, przyjaciółka, pani psu, emerytka, szalona sześćdziesiątka i od niedawna blogerka. Zapraszam po rady, porady, pomysły i myśli. Jola

Latest posts from

2 Responses

  1. Matylda Jasmin
    | Odpowiedz

    Pamiętam tę cytrynówkę. Za starych dobrych czasów J ją przytargała do Cegielni, jezu, jakie to dobre było.

    • Jola
      | Odpowiedz

      No ładnie, to ja się dopiero teraz dowiaduję, że moje dziecko pokątnie wynosiło z domu alkohol

Zostaw komentarz